Przeczytałam magazyn "Filozofuj" traktujący o sensie życia. Padło w nim pytanie jak w tytule. Nie wiem, na ile zadane było na poważnie, ja je w każdym razie potraktowałam serio. Abstrahując od rozważań o tym, czy wszyscy ludzie wiedzieliby, że zaraz umrzemy i zapanowałby ogólny chaos, skupiłam się na sobie. Co ja bym zrobiła? Czy rzuciłabym wszystko, co robię, żeby zwiedzać najdziwniejsze zakątki świata? Raczej nie. Myślę sobie, że zmieniłabym tylko dwie rzeczy - powiedziałabym tym, których kocham, ze ich kocham, i modliłabym się więcej. No, może jeszcze trochę mniej bym pracowała, a więcej przebywała w domu. I ucieszyłam się tym, co sobie uzmysłowiłam. I tym, że nie muszę czekać do końca świata, żeby móc to zmienić. Mogę już.
A Ty? Co byś zrobiła, gdybyś wiedziała, że za pół roku świat przestanie istnieć?