Dlaczego i po co.

Najlepsze, najgłębsze i najistotniejsze rozmowy przeprowadza się w nocy. Gdy jest ciemno, cicho i wszyscy wokół śpią.
O czym rozmawiamy?
O relacjach z ludźmi (w szczególności z mężczyznami), o Panu Bogu, a odkrywaniu swojego ja (a zwłaszcza kobiecości),
o gotowaniu, szyciu, pomysłach na życie.
Już czwarta...idziemy spać? Idziemy, idziemy... Ale wiesz, co? Tak sobie myślę, że...

czwartek, 24 maja 2018

Uzależnieni.

Chodzimy z tymi telefonami, przyklejeni do wyświetlaczy i klikamy. Like tu, like tam. A, nie tego jednak nie śledzę, a co tu się dzieje? Wiadomości jeszcze sprawdzę, może coś się zmieniło od rana. Odpiszę tutaj M., a K. odpiszę za chwilę.
Wsiadam do tramwaju, wyciągam książkę. Dziewczyny obok mnie zapatrzone w telefony a jednak ciągle ciągną konwersację między sobą. Pan obok coś czyta, też na telefonie, może wiadomości, a może filozoficzne teksty? Głupio mi, że czytam papier. Wyciągam telefon i sprawdzam wiadomości raz jeszcze.
Mijam zasłuchawkowanych ludzi - czego słuchają? Muzyki? Jakiś mądrych konferencji lub podcastów? Zepsuły mi się słuchawki, muzyki słucham tylko w domu, na dobrych głośnikach. Dźwięki miasta też są ciekawe, ale czasem bardzo mi brakuje muzyki gdy nie ma do kogo się odezwać.
Już kładę się spać, ale przypomniało mi się, że nie ćwiczyłam dziś angielskiego i niemieckiego. Więc sięgam po telefon i jeszcze klikam. Tap, tap, klik, klik, za szybko, znów się pomyliłam, a umiałam przetłumaczyć to zdanie przecież!
Budzę się kolejnego dnia z myślą, że może jednak kupić zwykły budzik (ale czy on da radę?). Bo pierwsze co robię to sprawdzam fejsa i insta, i odświeżam raz jeszcze, bo może mi nie wyświetliło powiadomień wszystkich? Idąc do łazienki czytam wiadomości. Telefon jest ze mną cały czas. (Poza momentami, gdy go zapomnę. O dziwo da się to przeżyć.) Łapię się na tym, że się dziwię, że nikt do mnie nie napisał, nikt nie polubił mojego nowego zdjęcia. A minęło ledwo pół godziny od ostatniego sprawdzenia. Nic się nie zmieniło, robi się nudne odświeżanie tych stron. To mnie pewnie ratuje, bo sięgam po książki, słucham mądrych rzeczy, staram się by ten telefon był narzędziem pracy a nie obiektem uzależniającym.
Ile jest ludzi, którzy kładą swój telefon obok łóżka? W łazience aby móc po niego sięgnąć zaraz po wyjściu spod prysznica? Nie wspominając o przeglądaniu internetu w wannie? W tramwaju/autobusie (przecież to niezłe wykorzystanie czasu podróży).
Są miliony aplikacji, które teoretycznie nam ułatwiają życie, a z drugiej strony pewnie drugie tyle (albo więcej?) które nam je zabierają.
Nie wiem czy to uzależnienie od internetu, dostępu do wiadomości, czy do kontaktu z ludźmi. Mam ich tam, w bezpiecznej odległości. Jak będę miała dość, to odłączę się od sieci. 
Proste? 
Straszne.

piątek, 11 maja 2018

Obserwować ludzi.

Lubię sama chodzić do restauracji. Tak bez pośpiechu. Czasem coś sobie czytam, czasem słucham muzyki, a czasem skupiam się na ludziach. Bo są zaskakujący. I piękni!
Bistro w centrum Krakowa, godzina przed 13.
Wchodzi starsza Pani, pewnie w wieku mojej babci. Raczej elegancka. Zamawia zupę i drugie danie. Idzie po jedno z czasopism dostępnych w lokalu i siada przy oknie. Wybrała Wyborczą. Je powoli, zaczytana. Po godzinie wychodzi. Przyszła sobie ot tak zjeść obiad na mieście. Sama. Jestem tak bardzo zadziwiona. I poruszona.
Młody, elegancki mężczyzna pyta mnie, czy może zająć miejsce obok. Ma doskonale skrojony granatowy garnitur, a kiedy siada czuję zapach jego perfum. Jak gdyby nigdy nic robi znak krzyża przed jedzeniem, powoli i w skupieniu pochłania posiłek i wychodzi.
Zawieszam wzrok na kobiecie niewiele ode mnie starszej w fioletowo-szarych włosach, z mocną szminką na ustach i doskonale dopasowanymi oprawkami. Jest tak śliczna, że nie mogę oderwać wzroku, chociaż przecież głupio tak się lampić na nieznajomą.
Inny dzień, inne miejsce. Rodzice z piątką dzieci, cztery dziewczyny, jeden chłopak. Mówią po hiszpańsku. Rodzinny obiad w Krakowie. Dzieciaki wychodzą do toalety, a rodzice wykorzystują ten moment na chwile czułości. Patrząc na nich myślę sobie, że też bym tak kiedyś chciała. Po wielu latach małżeństwa nadal patrzeć na siebie z miłością. I pożądaniem. Mieć czas na niespieszny obiad z rodziną. Po prostu być z bliskimi.
Lubię obserwować ludzi w takich miejscach. Czasem podsłuchać mądrą rozmowę. Czasem nacieszyć się czyimś pięknem. A czasem odkryć w sobie pragnienie, że ja też chcę tak, jak ktoś inny.