Dlaczego i po co.

Najlepsze, najgłębsze i najistotniejsze rozmowy przeprowadza się w nocy. Gdy jest ciemno, cicho i wszyscy wokół śpią.
O czym rozmawiamy?
O relacjach z ludźmi (w szczególności z mężczyznami), o Panu Bogu, a odkrywaniu swojego ja (a zwłaszcza kobiecości),
o gotowaniu, szyciu, pomysłach na życie.
Już czwarta...idziemy spać? Idziemy, idziemy... Ale wiesz, co? Tak sobie myślę, że...

sobota, 25 października 2014

to spokojnie.

Robimy ostatnio w pracy różne damsko-męskie porównania, dobre rady na zdobycie/zniechęcenie oraz prowadzimy całkiem niepotrzebne wywody. Na przykład o rysowaniu strzałek - może jednak to nie kobiety rysują je w "drugą" stronę tylko ja? Czasem sobie myślę, że połowa tych pomysłów jest moim patrzeniem na rzeczywistość i nie koniecznie musi tak myśleć przeciętna kobieta. :)
Ale. Jedna obserwacja. Chyba ogólna.
Że my, kobiety, za bardzo się przejmujemy. Za dużo bierzemy do siebie. Za bardzo spinamy i się stresujemy. Fakt faktem, że czasem to nie do końca zależne. I chodzę i się wkurzam nawet nie o to, że coś nie tak, tylko po prostu, bo hormony! Ah, te hormony...
No, ale. Czasem trzeba wziąć się na dystans.
Więc wzięłam do siebie ulubione mojego szefa: "To spokojnie". Spokojnie, jest dobrze, pomyśl, powoli zrób, do przodu. Bez spiny, bez stresu i bez niepotrzebnego jęczenia. Co ma być to będzie, jesteśmy w najlepszym czasie i miejscu! No i nie musimy mieć wszystkiego pod kontrolą ;)

środa, 1 października 2014

zamiast serialu odwiedź Pana Jezusa!

Mam ostatnio jakiś głupi czas, wiesz? Takie bycie nie-bycie. Smęty, szybko nudzące się włóczenie się po mieście dla samego włóczenia i zbijania czasu, miliony minut wygadanych przez telefon. Ciągłą myśl by wreszcie posprzątać i porządnie coś ugotować. Zmęczenie wszystkiego.
I z tego wszystkiego lecę z kolejnym sezonem kolejnego serialu.
Takie dorosłe życie (?). Praca, obiad, serial, sen. I od nowa.
Więc dziś jadę do Pana Jezusa. Jeszcze nie obcykałam tu blisko adoracji, więc jadę na Mszę. Lepiej u Niego posiedzieć niż faszerować się złudnym światem, nie? U mojego Przyjaciela. Najlepszego. Blisko i nie przez telefon.
Opowiem mu co u mnie i jakoś to dalej będzie, nawet bez słońca, dobrze.