Dlaczego i po co.

Najlepsze, najgłębsze i najistotniejsze rozmowy przeprowadza się w nocy. Gdy jest ciemno, cicho i wszyscy wokół śpią.
O czym rozmawiamy?
O relacjach z ludźmi (w szczególności z mężczyznami), o Panu Bogu, a odkrywaniu swojego ja (a zwłaszcza kobiecości),
o gotowaniu, szyciu, pomysłach na życie.
Już czwarta...idziemy spać? Idziemy, idziemy... Ale wiesz, co? Tak sobie myślę, że...

poniedziałek, 27 listopada 2017

o (nie)odpisywaniu na maile. i datkach dobroczynnych.

Rzecz będzie krótka. Bo i po co się rozpisywać?
Nie lubię takich sytuacji. Gdy piszę maila i nikt mi nie odpisuje.
Organizujemy już drugi raz Szlachetną Paczkę, więc ostatnio dużo spamuję. I jestem naprawdę bardzo bardzo zdziwiona. Że ludzie nie odpisują na maile. W pierwszym mailu napisałam, że jeśli ktoś już się włączył w akcje, niech da znać, to nie będę mu skrzynki mailowej zaśmiecać. Zakładam, że gdyby ktoś nie chciał dołączyć, to też powinien odpisać, że on w tym roku nie. Bez tłumaczenia. Ale nie, bo po co. Więc piszę i piszę i... liczę. Naprawdę. Cały czas mam nadzieję, że jeszcze ktoś dołączy...albo odpisze mi na maila. Sprawdzam skrzynkę pocztową na zmianę z kontem bankowym.
Czuję się, jakbym mówiła do ściany, wysyłała te maile do piekła. 
Bo wydaje mi się, że każdy z nas mógłby pomóc. Chociaż dyszką. Zawsze to coś. 
Przyjęłam w tym roku zasadę 1%. Dokładnie tyle oddaję na cele nie związane ze mną: fundacje charytatywne, misje, Szlachetną Paczkę i inne. Niby nic, ale zawsze coś.
Podobno im więcej się zarabia, tym trudniej się ten 1% oddaje. A może to za mało? Może powinnam to zwiększyć do 2%?
A Ty? Też masz jakieś takie postanowienia?
Też masz takie obserwacje, że ludzie nie odpisują na maile?

poniedziałek, 13 listopada 2017

Odczarować portale randkowe.

Półtora roku temu chciałam założyć profil na portalu randkowym. Akurat w tym czasie kilka moich znajomych poznało swoich mężczyzn właśnie taką drogą. Ale kiedy strona zaczęła pytać mnie o moje poglądy na ważkie sprawy, sposób spędzania wolnego czasu, osoby, które podziwiam i inne tym podobne, do źle się czułam pisząc to wszystko. Jakbym była towarem na półce i chciała obkleić się najładniejszą etykietką. I zostawiłam to.
No bo przecież było tyle miejsc, w których mogłam kogoś poznać! Praca, tramwaj, kursy, wykłady, imprezy w gronie bardziej i mniej znajomych ludzi... Ale nic się nie działo. Najpierw dotarło do mnie, że wcale nie chadzam w miejsca, gdzie mogę poznać kogoś nowego, tylko obracam się w stałym gronie znajomych. A potem pewnego razu wracałam busem do domu. Nagle wsiadł całkiem miło wyglądający pan. Stanął obok mnie. Uśmiechnęliśmy się do siebie. Zauważyłam różaniec na środkowym palcu. Wymieniliśmy kilka spojrzeń. Aż w końcu wysiadł. I nic. To mi pokazało, że zapoczątkowanie rozmowy z kimś całkiem obcym, stojąc z nim twarzą w twarz, wcale nie jest łatwą sprawą. I zdecydowałam, że wracam do portalu randkowego.
Bo nie ma się co oszukiwać, że będę mieć czas i sposobność poznać kogoś tak o. Trzeba się o to postarać. "Wyjść do ludzi", nawet jeśli będzie to wyjście wirtualne. Więc odpowiadam na pytania o moje wartości i poglądy, ulubione jedzenie i najpiękniejsze miejsce, w którym byłam. Ale już bez tego wcześniejszego niesmaku i poczucia wystawiania się na sprzedaż. Za to z ciekawością, co przyniesie taka forma poznawania nowych ludzi. Może kompletnie nic, może złamane serce, wielkie rozczarowanie albo niechęć do wszystkich mężczyzn świata. A może dobrą relację. Zobaczymy. Ale nie chcę kiedyś się zastanawiać, co by było, gdyby...