Dlaczego i po co.

Najlepsze, najgłębsze i najistotniejsze rozmowy przeprowadza się w nocy. Gdy jest ciemno, cicho i wszyscy wokół śpią.
O czym rozmawiamy?
O relacjach z ludźmi (w szczególności z mężczyznami), o Panu Bogu, a odkrywaniu swojego ja (a zwłaszcza kobiecości),
o gotowaniu, szyciu, pomysłach na życie.
Już czwarta...idziemy spać? Idziemy, idziemy... Ale wiesz, co? Tak sobie myślę, że...

niedziela, 30 listopada 2014

Znów Adwent.

Mam takie nieodparte wrażenie, że dzisiejsze czasy dają nam niesamowite możliwości dobrego przeżywania Adwentu. Wybór rekolekcji, także tych internetowych jest ogromny! Złapałam się na tym, że chciałabym wszystkiego, ale przecież się nie da, trzeba coś wybrać...
A to te wyglądające na ciekawsze:

Zauważ, jak ich tytuły rozbudzają wyobraźnię! 
I jeszcze polecam, tradycyjnie, Czytaj Słowo.
Choć ja zawsze uważam, że do kościoła i tak trzeba iść i swoje przemarznąć ;)

A to nasze czekanie, to przecież czekanie na Paruzję. Jakże nie czekać radośnie? Dziś taką miałam myśl.
Chwilowo chodzę i szukam ogrzewanego kościoła - choć trochę. Dolnośląskie zimne, temperatura odczuwalna ciągle około 5 stopni niższa niż ta na termometrze.... Więc ruszam z rekolekcjami Internetowymi i szukam jakiś dobrych, żeby nie marznąć na próżno w kościelnej ławce.
Fajnie by było, dobrze przeżyć ten adwent, choć widzę, że i tak będzie lepszy niż poprzednie. W reszcie do niego dorosłam, dojrzałam. A może to ciągle Owoce Wylania Ducha Świętego? :)

czwartek, 13 listopada 2014

Oczyszczenie

Bóg taki dobry!
Oczywiście całkiem przypadkiem (haha!) wyświetliła mi się gdzieś tam z boku ma pasku youtube taka konferencja o. Pelanowskiego:

https://www.youtube.com/watch?v=dpLX_gI8Y50

Zaczynam słuchać i znowu wiem, że to o mnie. Kiedy się nawróciłam (niedługo moje 3 urodziny!:), to faktycznie wiele radości dawała mi modlitwa Słowem, były Boże obietnice, uzdrowienie, uwolnienie, no jednym słowem - cuda i czas bliskości z Bogiem. A od roku sucho i pusto, ucisk serca i cierpienia. I do tej pory myślałam sobie, że 'po prostu mam trudny czas' i pewnie 'Bóg wyprowadzi z tego dobro'. Kiedy słuchałam o sygnałach Bożego oczyszczenia i zobaczyłam, że wiele z nich objawia się w moim 'tu i teraz', to aż się roześmiałam. Potrzebowałam takiego nazwania mojego obecnego stanu. Oczyszczenie. Dało mi to dużo jasności, radości i nadziei. Że już wiem, po co to wszystko. Jasno widzę cel. I już się nie boję kolejnych trudności. Sens wrócił.

I pomyślałam sobie znów o Bożej obietnicy, którą usłyszałam ostatnio. "Stanę się jakby rosą dla Izraela tak, że rozkwitnie jak lilia" (Oz 14,6). I tak sobie myślę, że ta lilia to mój obraz po oczyszczeniu. Będzie pięknie! :D

Najpiękniejszy z tej konferencji: "Bóg chce nam jeszcze przed śmiercią zagwarantować niebo"!

Za wszystko dziękujcie Bogu, taka jest bowiem wola Boża względem was w Jezusie Chrystusie.

sobota, 8 listopada 2014

Lenistwo

Jestem zachwycona, poruszona, zaniepokojona i równocześnie uradowana....Dominikanie to jednak mądrzy goście są ;) Przeczytałam właśnie GENIALNY artykuł. O mnie.
http://dominikanie.pl/2014/11/demon-poludnia-recepta-na-nicnierobienie/

Problem lenistwa już od jakiegoś czasu gdzieś tam mnie niepokoił, ale nie wiedziałam tak do końca o co chodzi. Mam dużo zajęć i jestem zmęczona więc nie mam siły na cośtam i cośtam. Czy to już lenistwo? Gdzie jest granica między tym zdrowym odpoczynkiem a grzechem? I jak w ogóle z tym walczyć? Przeczuwałam, że chodzi o stan ducha. W końcu wszystko bierze się z serca, nie?

Więc co tu robić?
"Lenistwo to jednak sfera ducha, gdzie pokuta i samodyscyplina są środkami właściwymi do jego zwalczania." No tak. Ale jak się jest leniwym to ta dyscyplina...
"Oddajmy raz jeszcze głos Ewagriuszowi, który podpowiada, że acedię leczy się wytrwałością i czynieniem wszystkiego z wielkim staraniem."
Ha!
Na rekolekcjach dla animatorów usłyszałam cudną konferencję, która trochę mi przewróciła w sercu i w głowie. O dyscyplinie właśnie. A potem miałam szczęście to wartościowej rozmowy. Wnioski?
Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!
Czyli codzienna dyscyplina. Taka mała. Ścielenie łóżka przed wyjściem, regularne i porządne jedzenie, nieodpuszczanie mycia zębów czy jakiejkolwiek innej pozornie nieważnej(!) rzeczy. No i dyscyplina w modlitwie. Nie chodzi zaraz o dwugodzinne śpiewanie pieśni ale o drobne kroczki, niech to będzie tylko 'Ojcze nasz' rano i wieczorem. Ale dzień w dzień, bez ustępstw.
Jeszcze sobie myślę, że niezbędne jest tu miłosierdzie. Do samego siebie. Dziś się nie udało? To nic, jutro też jest dzień na zmiany :)

piątek, 7 listopada 2014

Niemowlę

Miałam niezwykłą przyjemność nocowania z młodą Mamą z dwójką dzieci w jednym pokoju. Przez prawie tydzień. Bardzo ubogacające doświadczenie. I męczące ;)
Człowiek to jednak głupi był, że już 2 czy nawet 3 lata temu mówił, że 'jest gotowy na bycie mamą'. Zdecydowanie nie! Nie wiem czy w ogóle można być na to tak w pełni gotowym, ale to, że się zachwycam małymi dzieciakami i szalenie mnie rozczulają, to zdecydowanie za mało do bycia odpowiedzialną rodzicielką. A refleksja numer dwa po tym szalonym czasie to jeden obraz. Małemu wyrastały ząbki i cierpiał. I słychać to było w tym płaczu, to jego 'ała ała'. I cóż można zrobić w takiej sytuacji? Nic. Tulić i czekać. Kiedy tak sobie ukradkiem spoglądałam na tego pięknego bobasa w ramionach swojej Mamy, to przypomniało mi się Boże Słowo "Byłem dla nich jak ten, co podnosi
do swego policzka niemowlę - schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go.
" Oz 11,4.
I myślę sobie, że z nami też tak jest. Że jesteśmy jak takie płaczące i cierpiące niemowlęta, często takie bezradne... A Tata bierze nas na ręce i tuli. Tylko tyle. Aż tyle. Wszystko.

czwartek, 6 listopada 2014

Ze spojlerem

Uwaga w treści postu będzie spojler!  Kto ogląda "Prawo Agaty" i nie jest na bieżąco (to znaczy do 3. odcinka 6. sezonu),  niech nie czyta :)
No więc ja oglądam.  Nadrabiam zaległości od dwóch miesięcy i już dochodzę do ostatnich odcinków. 
I mam taką tęsknotę dziś. Za domem.  Za własnym mieszkaniem. Za rodziną.  Za dziećmi. A ona tam płacze.  Bo się boi?  Bo nie chce?  Jest w ciąży i płacze.
A ja siedzę i płaczę bo nie jestem, bo mam tęsknotę za dzieckiem. 
Takie życie kobiety.  Zależne od hormonów. 
Dlatego czasem mi ciężko wysiedzieć z moimi chłopcami w pracy.  I widzą od razu że chodzę wściekła. Jak osa.
Ty też tak masz, nie?