Dlaczego i po co.

Najlepsze, najgłębsze i najistotniejsze rozmowy przeprowadza się w nocy. Gdy jest ciemno, cicho i wszyscy wokół śpią.
O czym rozmawiamy?
O relacjach z ludźmi (w szczególności z mężczyznami), o Panu Bogu, a odkrywaniu swojego ja (a zwłaszcza kobiecości),
o gotowaniu, szyciu, pomysłach na życie.
Już czwarta...idziemy spać? Idziemy, idziemy... Ale wiesz, co? Tak sobie myślę, że...

niedziela, 30 kwietnia 2017

Gdybym...

Ej, śpisz?
Bo ja nie mogę... Naszła mnie taka myśl, że wolałabym być głupia za to ładna. A przecież zostałam obdarzona pięknością zarówno wewnętrzną jak i zewnętrzną!
Tylko, że czasem tego nie widzę. Czasem mam dni gdy jest mi tak smutno, że nie mogę spojrzeć spokojnie w lustro. Czasem w siebie totalnie nie wierzę i wydaje mi się że jestem bardzo naiwna, głupiutka i niedoświadczona.
A z drugiej strony miewam takie dni jak dziś. Że moja chęć rozwoju, zdobywania wiedzy, poszerzania horyzontów gdzieś mnie uwiera. Bo celuję wysoko ponad średnią poprzeczkę i nie mam z kim o tym pogadać, na mądre filmy muszę się do kina wybierać sama, nie wspominając o dyskusjach na temat mądrych książek. I nie idzie tu o jakąś wyjątkowo przesadną wiedzę czy też zainteresowanie. Tylko taką moją zwykłą rzeczywistość. Wtedy najczęściej czuję że to co wewnątrz wybiło się daleko poza moje zewnętrzne piękno. I przeszkadza mi krzywy warkocz i to że nierówności na cerze i to że mi spódnica znów źle leży. I patrzę w to lustro i myślę że jednak wolałabym być ładna...
I co bym wtedy zrobiła? Pewnie nic. Na pewno nie zastanawiałabym się teraz o co walczyć i czy warto. Nie mogłabym mieć poczucia pewnego rodzaju Nie spełnienia, bo nie wiedziałabym , że takowe może istnieć.
A czy Ty też tak masz? Że zderzasz się ze ścianą i myślisz: po co to tak wszystko rozważać?
Więc życzę Ci znalezienia tego guziczka co wyłącza myślenie i spokojnych snów!

niedziela, 9 kwietnia 2017

Małe wielkie sprawy.

Zaczynamy dziś Wielki Tydzień. Będą się działy Wielkie Teologiczne Sprawy.
A w samym ich środku będziemy my. My w przesileniu wiosennym, z bolącą głową, zmęczeni po pracy (tudzież sprzątaniu i świątecznym gotowaniu). My, będący przyczyną wspominanych przez nas wydarzeń. My, będący malutcy wobec tego co się wydażyło, co się wydarza stale - wobec naszego Zbawienia.
Ten tydzień jest dla mnie zawsze niesamowity. Że wśród naszych codziennych spraw odbywa się nasze Zbawienie. On nie czeka na moment, w którym nagle znajdziemy czas żeby się zatrzymać, odetchnąć i skupić nad duchowymi sprawami. On umiera za nas właśnie teraz. Teraz gdy być może zmagamy się
z naszymi słabościami, teraz gdy przeżywamy jakieś smutki, teraz gdy nie możemy się skupić, bo wiosna w naszym sercu. 
Nasze Zbawienie odbywa się tu i teraz. Codziennie, w każdej minucie, każdej sekundzie naszego życia. A Wielki Tydzień mamy po to by sobie to po raz kolejny uzmysłowić. By po raz kolejny spróbować dotknąć tej szczególnej tajemnicy. 
Wykorzystajcie ten czas jak najlepiej! Przynajmniej raz w roku uświadomcie sobie, że jesteście bezgranicznie kochani :)