Ej, śpisz?
Bo ja nie mogę... Naszła mnie taka myśl, że wolałabym być głupia za to ładna. A przecież zostałam obdarzona pięknością zarówno wewnętrzną jak i zewnętrzną!
Tylko, że czasem tego nie widzę. Czasem mam dni gdy jest mi tak smutno, że nie mogę spojrzeć spokojnie w lustro. Czasem w siebie totalnie nie wierzę i wydaje mi się że jestem bardzo naiwna, głupiutka i niedoświadczona.
A z drugiej strony miewam takie dni jak dziś. Że moja chęć rozwoju, zdobywania wiedzy, poszerzania horyzontów gdzieś mnie uwiera. Bo celuję wysoko ponad średnią poprzeczkę i nie mam z kim o tym pogadać, na mądre filmy muszę się do kina wybierać sama, nie wspominając o dyskusjach na temat mądrych książek. I nie idzie tu o jakąś wyjątkowo przesadną wiedzę czy też zainteresowanie. Tylko taką moją zwykłą rzeczywistość. Wtedy najczęściej czuję że to co wewnątrz wybiło się daleko poza moje zewnętrzne piękno. I przeszkadza mi krzywy warkocz i to że nierówności na cerze i to że mi spódnica znów źle leży. I patrzę w to lustro i myślę że jednak wolałabym być ładna...
I co bym wtedy zrobiła? Pewnie nic. Na pewno nie zastanawiałabym się teraz o co walczyć i czy warto. Nie mogłabym mieć poczucia pewnego rodzaju Nie spełnienia, bo nie wiedziałabym , że takowe może istnieć.
A czy Ty też tak masz? Że zderzasz się ze ścianą i myślisz: po co to tak wszystko rozważać?
Więc życzę Ci znalezienia tego guziczka co wyłącza myślenie i spokojnych snów!
Dlaczego i po co.
Najlepsze, najgłębsze i najistotniejsze rozmowy przeprowadza się w nocy. Gdy jest ciemno, cicho i wszyscy wokół śpią.
O czym rozmawiamy?
O relacjach z ludźmi (w szczególności z mężczyznami), o Panu Bogu, a odkrywaniu swojego ja (a zwłaszcza kobiecości),
o gotowaniu, szyciu, pomysłach na życie.
Już czwarta...idziemy spać? Idziemy, idziemy... Ale wiesz, co? Tak sobie myślę, że...
niedziela, 30 kwietnia 2017
niedziela, 9 kwietnia 2017
Małe wielkie sprawy.
Zaczynamy dziś Wielki Tydzień. Będą się działy Wielkie Teologiczne Sprawy.
A w samym ich środku będziemy my. My w przesileniu wiosennym, z bolącą głową, zmęczeni po pracy (tudzież sprzątaniu i świątecznym gotowaniu). My, będący przyczyną wspominanych przez nas wydarzeń. My, będący malutcy wobec tego co się wydażyło, co się wydarza stale - wobec naszego Zbawienia.
A w samym ich środku będziemy my. My w przesileniu wiosennym, z bolącą głową, zmęczeni po pracy (tudzież sprzątaniu i świątecznym gotowaniu). My, będący przyczyną wspominanych przez nas wydarzeń. My, będący malutcy wobec tego co się wydażyło, co się wydarza stale - wobec naszego Zbawienia.
Ten tydzień jest dla mnie zawsze niesamowity. Że wśród naszych codziennych spraw odbywa się nasze Zbawienie. On nie czeka na moment, w którym nagle znajdziemy czas żeby się zatrzymać, odetchnąć i skupić nad duchowymi sprawami. On umiera za nas właśnie teraz. Teraz gdy być może zmagamy się
z naszymi słabościami, teraz gdy przeżywamy jakieś smutki, teraz gdy nie możemy się skupić, bo wiosna w naszym sercu.
Nasze Zbawienie odbywa się tu i teraz. Codziennie, w każdej minucie, każdej sekundzie naszego życia. A Wielki Tydzień mamy po to by sobie to po raz kolejny uzmysłowić. By po raz kolejny spróbować dotknąć tej szczególnej tajemnicy.
Wykorzystajcie ten czas jak najlepiej! Przynajmniej raz w roku uświadomcie sobie, że jesteście bezgranicznie kochani :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)