Ej, śpisz?
Bo ja nie mogę... Naszła mnie taka myśl, że wolałabym być głupia za to ładna. A przecież zostałam obdarzona pięknością zarówno wewnętrzną jak i zewnętrzną!
Tylko, że czasem tego nie widzę. Czasem mam dni gdy jest mi tak smutno, że nie mogę spojrzeć spokojnie w lustro. Czasem w siebie totalnie nie wierzę i wydaje mi się że jestem bardzo naiwna, głupiutka i niedoświadczona.
A z drugiej strony miewam takie dni jak dziś. Że moja chęć rozwoju, zdobywania wiedzy, poszerzania horyzontów gdzieś mnie uwiera. Bo celuję wysoko ponad średnią poprzeczkę i nie mam z kim o tym pogadać, na mądre filmy muszę się do kina wybierać sama, nie wspominając o dyskusjach na temat mądrych książek. I nie idzie tu o jakąś wyjątkowo przesadną wiedzę czy też zainteresowanie. Tylko taką moją zwykłą rzeczywistość. Wtedy najczęściej czuję że to co wewnątrz wybiło się daleko poza moje zewnętrzne piękno. I przeszkadza mi krzywy warkocz i to że nierówności na cerze i to że mi spódnica znów źle leży. I patrzę w to lustro i myślę że jednak wolałabym być ładna...
I co bym wtedy zrobiła? Pewnie nic. Na pewno nie zastanawiałabym się teraz o co walczyć i czy warto. Nie mogłabym mieć poczucia pewnego rodzaju Nie spełnienia, bo nie wiedziałabym , że takowe może istnieć.
A czy Ty też tak masz? Że zderzasz się ze ścianą i myślisz: po co to tak wszystko rozważać?
Więc życzę Ci znalezienia tego guziczka co wyłącza myślenie i spokojnych snów!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz