Robimy ostatnio w pracy różne damsko-męskie porównania, dobre rady na zdobycie/zniechęcenie oraz prowadzimy całkiem niepotrzebne wywody. Na przykład o rysowaniu strzałek - może jednak to nie kobiety rysują je w "drugą" stronę tylko ja? Czasem sobie myślę, że połowa tych pomysłów jest moim patrzeniem na rzeczywistość i nie koniecznie musi tak myśleć przeciętna kobieta. :)
Ale. Jedna obserwacja. Chyba ogólna.
Że my, kobiety, za bardzo się przejmujemy. Za dużo bierzemy do siebie. Za bardzo spinamy i się stresujemy. Fakt faktem, że czasem to nie do końca zależne. I chodzę i się wkurzam nawet nie o to, że coś nie tak, tylko po prostu, bo hormony! Ah, te hormony...
No, ale. Czasem trzeba wziąć się na dystans.
Więc wzięłam do siebie ulubione mojego szefa: "To spokojnie". Spokojnie, jest dobrze, pomyśl, powoli zrób, do przodu. Bez spiny, bez stresu i bez niepotrzebnego jęczenia. Co ma być to będzie, jesteśmy w najlepszym czasie i miejscu! No i nie musimy mieć wszystkiego pod kontrolą ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz