Czasem się zastanawiam, czemu mówimy o trudnych dniach kobiety w momencie kiedy dostaje okresu. Tak jakby jasne, jest to trudne, bolesne, czasem nawet przez dwa tygodnie chodzę zła, rozdrażniona i depresyjna.
Ale moje trudne dni są zupełnie kiedy indziej. Moje trudne dni to dni płodne.
Umieram wtedy z tęsknoty za dotykiem, mogłabym się do kogokolwiek przytulać. Każdy gest ze strony męskiej ma dla mnie podtekst. To taka moja comiesięczna walka z czystością.
I tu się pojawia pytanie czy to naprawdę ma sens? A jeśli już będę w poważnym związku, będziemy wiedzieli że to na zawsze? Po co czekać?
Walka o czystość jest niezmiernie trudna. I ważna. To taka nauka okazywania sobie miłości. I wierności sobie.
Tak, chcę być wierna mojemu mężowi i chcę by on był wierny mi. Czy dam radę? Nie wiem. Ufam że z Nim tak. Ale jednocześnie mam świadomość, że nie będzie to łatwe a na pewno niemożliwe gdy nie będzie przegadane i za obopólną świadomą zgodą.
Nikt nie mówił że będzie łatwo, prawda? Myślę że się da. Mam nadzieję, że się da. Musi się dać!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz