Dlaczego i po co.

Najlepsze, najgłębsze i najistotniejsze rozmowy przeprowadza się w nocy. Gdy jest ciemno, cicho i wszyscy wokół śpią.
O czym rozmawiamy?
O relacjach z ludźmi (w szczególności z mężczyznami), o Panu Bogu, a odkrywaniu swojego ja (a zwłaszcza kobiecości),
o gotowaniu, szyciu, pomysłach na życie.
Już czwarta...idziemy spać? Idziemy, idziemy... Ale wiesz, co? Tak sobie myślę, że...

wtorek, 12 lipca 2016

Dajesz słowo?

Oglądam "Czas honoru". Próbuję sobie wyobrazić, jak to było. I kim ja bym była w czasie wojny? Czy chciałabym w ogóle walczyć za Polskę? Nie wiem. Rzeczywistość wojny jest chyba zbyt abstrakcyjna, żebym mogła to sobie wyobrazić.
Jedna rzecz szczególnie we mnie teraz siedzi. Słowa. "Dajesz słowo, że wrócisz? Wrócę". I był. Dana obietnica była przepustką do wolności. "Kocham" nie było na chwilę. A dzisiaj? Ciągle coś obiecuję, a potem nic z tego nie ma. Mówię, mówię, mówię. Czasem z prędkością karabinu wyrzucam kule w czyjeś serce, a czasem z moich ust wypadają kwiatki. Słowa, słowa, słowa. Z których w większości nic nie wynika. Boleśnie odczuwam czyjeś słowa wypowiedziane żartem, a odbierane serio, każde "zdzwonimy się jutro", które nie ma racji bytu. Złoszczę się, kiedy inni są niesłowni, chociaż każdy taki wyrzut powinnam skierować najpierw do siebie.
I boję się, że to nie tylko mój problem, ale ogólna kondycja świata. Że za szybko nazywamy się przyjaciółmi, mówimy o prawdzie i miłości wielkie-puste słowa i przyrzekamy sobie nieprawdę. I zastanawiam się intensywnie, jak w codziennym bełkocie świata wyłapać ważkie słowa, jak to, co z naszych ust wypada uczynić prawdą i czy to w ogóle możliwe, żeby tyle razy złamane "daję słowo!" nabrało mocy?
Nie wiem. Ale obiecuję, że coś wymyślę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz