Częściowo odniosę się do Twojego ostatniego wpisu. :)
Też mam rozważania o decydowaniu.
Tym razem o kobiecym decydowaniu.
Mam takie obserwacje. Że my nie potrafimy decydować. Zwłaszcza o sobie. Że przychodzi nam to z trudnością.
Przedstawię to na przykładzie.
Decyduję między A i B. I jestem całkowicie zdecydowana na A. Mniej więcej po połowie dnia rozważań jestem zdecydowana na B. Całkowicie, uważam że poprzednia decyzja była niesłuszna i że trzeba ją zmienić. Następnego dnia, po całonocnych rozważaniach mam bardzo duże wątpliwości i dalej nie wiem czy wybrać A czy B. A gdy już całkiem zdecyduję, potwierdzę i nie mogę odwołać, zaczynam snuć rozważania czy aby na pewno dobrze zdecydowałam...
Strasznie mnie to ostatnio zdenerwowało. Że nie potrafię. Chłopcy mi powiedzieli, że to normalne, przecież jestem dziewczyną (uwielbiam ten argument). I wcale mi nie pomogli w decyzji. Za to następnego dnia fantastycznie wspomogli wątpliwości podecyzyjne. :)
Tym razem decyzję podjęła Góra. I ciągle nie jestem pewna, zdecydowana, za to jestem szczęśliwa i myślę że od nowego roku doskonale docenię tę decyzję... z resztą zobaczymy ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz