Różne rozmowy, fragmentu rekolekcji i Pisma ułożyły mi się w sensowną całość.
Motyw pustyni i Hagar przewinął się i u o.Adama i w rekolekcjach "Pusta studnia". I oto wygnanej niewolnicy kończą się zapasy, zostawia więc swojego syna i oddala od niego, żeby nie patrzeć, jak umiera. Na to przychodzi anioł z obietnicą, a potem Bóg otwiera oczy Hagar tak, że widzi studnię z wodą, która była tuż obok.
No genialne.
Dokładam do tego jeszcze jedno Słowo:
"Nie zwleka Pan z
wypełnieniem obietnicy - bo niektórzy są przekonani, że Pan zwleka - ale On
jest cierpliwy w stosunku do was. Nie chce bowiem niektórych zgubić, ale
wszystkich doprowadzić do nawrócenia." 2 P 3,9
I wiesz co widzę? Że wszystko źle :P
Że ja przez dłuuuuugi czas (o wiele za długi!) przyjmowałam strategię, że "ja się będę modlić i Bóg wszystkim się zajmie". I niejedną litanią, koronką, Słowem, płaczem i śpiewem się modliłam. I nic. Zupełnie nic. No więc oczywiście modlitwa stawała się trudniejsza, wyrzutów było coraz więcej i tak dalej, może wiesz jak to jest. I już wiem, że nie o to chodzi. Że życie to nie bierne czekanie na cud, to wkładanie wszystkich swoich wysiłków i serca w daną sprawę. A reszta - wiadomo, w Bożych rękach :)
Po to mam wolną wolę i rozum, żeby decydować. A Ducha Świętego po to, żeby robić to mądrze. Odpowiedzialność za moje życie jest w moich rękach. To ja żyję. I to, że chcę żyć z Nim nie znaczy, że mam nic nie robić. W końcu nabrały sensu słowa Ignacego: Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a działaj, jakby wszystko zależało tylko od ciebie.
I kiedy ja się tak niecierpliwiłam, że 'przecież już tyle czasu czekam na cud, mógłbyś w końcu coś zrobić', to Bóg stał zaraz obok, cierpliwy w stosunku do mnie, czekając na moją decyzję, na konkret. Ale oczywiście wcale tego nie widziałam, zupełnie jak Hagar.
Chyba tak to jest, że jak się skupi wzrok na problemie, to już się nie widzi Jego spojrzenia pełnego miłości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz