Ostatnio jakiś dziwny mam czas, wiesz? Trochę depresyjny, a bo mało słońca było (już na szczęście jest), trochę zabiegany bo goście, goście, goście, praca, sprzątanie, goście i ciągle coś się dzieje...
I w tym wszystkim nagle ni stąd ni zowąd.
Dwa świadectwa. Na imprezie, ot zwykłej domówce. Dwa piękne świadectwa, o tym jak On działa. Nie że gdzieś u kogoś daleko. Ale tu, wśród nas.
Tak, było mi to bardzo potrzebne. Teraz to widzę, bardzo dokładnie. Że były one dla mnie (też). I to, że tam trafiłam, to nie był przypadek. I to, że tak strasznie się bałam tam iść jest teraz dla mnie zupełnie zrozumiałe.
Bo przecież. Jestem Księżniczką. I nie wiem jak mogłam zapomnieć i nie wiem jak mogłam Go stracić z oczu i znowu chodzić po omacku i szukać nie wiadomo kogo/czego...
I teraz widzę, choć ciągle nie dokładnie, nad czym powinnam siąść i przemyśleć i nad czym powinnam pracować.
Oj, dobry to był weekend, oj mam za kogo dziękować dziś naszemu Tacie.
Oby i na Twej drodze stawali tacy ludzie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz