Trafiłam ostatnio do kościoła parafialnego, na Mszę studencką. Oburzyło mnie niezmiernie, że jest szybko, że nie ma kazania i że w ogóle mało studentów jest.
Później się okazało, że to pierwsza niedziela miesiąca i że jest adoracja. A poza tym może jest po sesji i nie ma studentów?
Nie wiem.
Wiem za to jedno. Tyle razy narzekamy na nasze parafie, tyle razy narzekamy na nasze wspólnoty. Może warto zacząć działać i coś w nich zmieniać?
Tym samym odkryłam bardzo ciekawe rzeczy dziejące się tuż za płotem. Ah, gdyby człowiek potrafił korzystać z Internetu :)
I wiesz, jak wydawało się, że nic nie ma, to mi się chciało, a jak się okazuje, że działają to mi się już nie chce. "Bo pewnie będzie niefajnie i to nie dla mnie". Czasem w naszych chce-nie chce tak widać złego, że aż ręce opadają!
A dziś mam pierwszy dzień od dawna(=tygodnia) kiedy nie wracam z pracy i idę od razu spać. Więc czas na przemyślenia, plany na najbliższy miesiąc i działanie.
Ładne wczoraj było drugie czytanie i ładny jest komentarz tu. Polecam ja :)
A ja nie wiem co miał na myśli PawełŚwięty. Chciałbym z Nim porozmawiać i spytać. Pragnienie małżeństwa ogromne i w tym pragnienie służenia Bogu nie mniejsze niż w pojedynkę. Małżeństwo niczego nie przekreśla, wręcz otwiera nowe drzwi.
OdpowiedzUsuńAle każdy inne ma powołanie.
Pawła nie pojmuję. Może kiedyś, tam.
Dzięki za wpis.
k.