Zabrałam się wtedy do pracy ciesząc się, że będę miała spokój.
Przypomniało mi się potem, że miałam potwierdzić spotkanie, więc przekazałam info pisząc maila do koleżanki, która przekazała moje potwierdzenie odpowiedniej osobie. Pozostałe sprawy mogły poczekać.
Co jakiś czas sięgałam ręką w lewo... potem w prawo... aha, nie mam po co szukać.
Wiadomości email sprawdziłam w komputerze.
Nie wiem co się dzieje na fejsie, może przeżyję? Nie przeglądam bezmyślnie insta, może nawet to lepiej?
Ale widzę, że potrzebuję telefonu, że czuję się bez niego dziwnie. Tłumaczę sobie, że ostatnio dużo rzeczy załatwiam i że wszystko w tym telefonie mam. Ale może nie ma co sobie tłumaczyć? Może to dziwne uczucie zmierzające w kierunku niepokoju to reakcja na odstawienie czynnika uzależniającego?
I tu pojawiło mi się pytanie. Czy warto z tym walczyć, odzwyczajać się od telefonu? Czy może po prostu lepiej jest telefon ze sobą nosić i być podłączonym do świata?
A jak Ty uważasz?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz