Dlaczego i po co.

Najlepsze, najgłębsze i najistotniejsze rozmowy przeprowadza się w nocy. Gdy jest ciemno, cicho i wszyscy wokół śpią.
O czym rozmawiamy?
O relacjach z ludźmi (w szczególności z mężczyznami), o Panu Bogu, a odkrywaniu swojego ja (a zwłaszcza kobiecości),
o gotowaniu, szyciu, pomysłach na życie.
Już czwarta...idziemy spać? Idziemy, idziemy... Ale wiesz, co? Tak sobie myślę, że...

wtorek, 13 listopada 2018

Czy można stracić wiarę?


W sumie to nie powinnam nic dodawać do tego filmu. Może oprócz stwierdzenia, że zgadzam się ze wszystkim, co w nim wypowiedziane. Dlaczego? Bo sama przez to przechodzę. Widzę, jak małymi kroczkami odchodzę od tego, co przecież jest dla mnie ważne.
Najpierw odpuszczam czytanie Słowa, bo zmęczenie, bo nagle wypadające inne plany, bo....
Im mniej takiej modlitwy, tym ciężej się do niej zmobilizować, bo tym mniej rozumiem i słyszę na każdej kolejnej. Frustracja, wątpliwości. A kiedy kuleje modlitwa, to wszystkie wypowiedziane słowa tracą na znaczeniu, bo relacja słabnie. Staje się w końcu spotkaniem z Kimś, kogo wcale nie znam i z Kim nie mam o czym mówić. A jeśli relacja niknie, to i sakramenty, bo przecież o to w nich chodzi. I tak efektem śnieżnej kuli wszystko się sypie.
Ciężko się wraca. Wymaga to dużej wytrwałości i samozaparcia. Ale to faktycznie jest tak, jak z ćwiczeniami fizycznymi. Im częściej, tym łatwiej z każdym kolejnym razem.

Zdarzało mi się czasem obudzić i myśleć, że ja przecież wcale nie wierzę. Ale nigdy nie przychodziło to nagle. Po prostu małymi kroczkami zamiast w stronę zrozumienia, szłam w stronę wątpliwości.
Każdy kryzys jest moją odpowiedzialnością. Cieszę się jednak, że mam doświadczenie, do którego w tych trudnych chwilach mogę wracać i które pozwala mi wrócić na dobrą ścieżkę.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz