Dlaczego i po co.

Najlepsze, najgłębsze i najistotniejsze rozmowy przeprowadza się w nocy. Gdy jest ciemno, cicho i wszyscy wokół śpią.
O czym rozmawiamy?
O relacjach z ludźmi (w szczególności z mężczyznami), o Panu Bogu, a odkrywaniu swojego ja (a zwłaszcza kobiecości),
o gotowaniu, szyciu, pomysłach na życie.
Już czwarta...idziemy spać? Idziemy, idziemy... Ale wiesz, co? Tak sobie myślę, że...

czwartek, 28 sierpnia 2014

wszyscy się czymś stresujemy.

Moje ostatnie milczenie to trochę zaniedbanie. To bieganie w te i we wte za ludźmi, za rzeczami, z pudełkami i innymi sprawunkami. Jeszcze kilka dni i się przeprowadzę, spróbuję ustatkować choć na ten krótki moment.
Tymczasem miałam ostatnio dużo rozmów, częściowo z tymi samymi ludźmi. I doszliśmy w pewnym momencie to wniosku, którym chciałam się z Tobą podzielić.
Mianowicie "wszyscy się czymś stresujemy".
A to, że nowe studia, albo nie pozdawane jeszcze egzaminy. Albo że nowa praca, albo w ogóle pierwsza. Albo że jej ciągle (lub znów) nie ma. I nowe mieszkanie, nowi współlokatorzy albo nie wiadomo co jeszcze.
W każdym razie każdego z nas coś nęka i pewnie tak już będzie zawsze, do końca. I pojawia się pytanie: czy się tym dzielić i obciążać naszych najbliższych?
Nie umiem na nie odpowiedzieć, ale widzę jakie wsparcie ostatnio otrzymałam. Nawet samo siedzenie i patrzenie jak dzielę moje graty na trzy pudełka było niesamowicie pomocne.
I rodzi się w moim sercu ogromna wdzięczność za ludzi, których Pan Bóg postawił na mojej drodze życia. Za tych, którzy teraz, w tym ostatnim  czasie byli blisko. I nawet jeśli nam się nie uda utrzymać tych znajomości do końca, to one są naprawdę teraz ważne. Więc dziękuję i ma radość nie ma końca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz