Ja z trochę spóźnionymi przemyśleniami o Czwartku. O Bożym Ciele. Tak mi się to zgrało z różnymi pobocznymi wątkami i słuchanymi konferencjami.
Że te tęsknoty, to nasze "nienażarcie" się, ten głód, to taki Boży jest.
Tylko On mi da taką miłość, tylko on zapcha tą moją dziurę w boku adamowym.
Więc po pierwsze Eucharystia. A po drugie Adoracja.
Wpadłam wczoraj na kwadransik. Ulżyło mi trochę. Nabrałam energii. I do przodu. Do kolejnego czwartku.
Dlaczego i po co.
Najlepsze, najgłębsze i najistotniejsze rozmowy przeprowadza się w nocy. Gdy jest ciemno, cicho i wszyscy wokół śpią.
O czym rozmawiamy?
O relacjach z ludźmi (w szczególności z mężczyznami), o Panu Bogu, a odkrywaniu swojego ja (a zwłaszcza kobiecości),
o gotowaniu, szyciu, pomysłach na życie.
Już czwarta...idziemy spać? Idziemy, idziemy... Ale wiesz, co? Tak sobie myślę, że...
piątek, 12 czerwca 2015
Głodni.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz