Kiedyś czytałam artykuł o godnej pracy. A może nie godnej. Raczej właściwej dla chrześcijanina. Kiedy praca jest sprzeczna z naszymi wartościami i czym się kierować. I pomyślałam, że w ogóle co za problem. Że mało kiedy możemy mieć pracę która będzie sprzeczna z naszymi wartościami, że przecież mamy wybór i że to na pewno jest łatwe.
I trafiło się mi.
Moja praca jest dziwna. Czasem zdarza mi się spełniać dni na różnych halach przemysłowych. Różnych firm, różnych producentów, w różnych miastach/mieścinach/wsiach.
I bardzo często zdarza się, że jestem jedną z niewielu kobiet jakie postawią swoją stopę na takiej hali produkcyjnej.
Więc może nie mam się co dziwić. Może taki jest współczesny świat. A może po prostu męski.
Ale poczułam się tam... idiotycznie. Po prostu uprzedmiotowiona. Prawie przy każdym stanowisku pracy wisiał kalendarz (oby jeden!) z mocno roznegliżowanymi paniami. Paniami, które zdecydowanie więcej miały odkryte niż zakryte działając tym samym mocno na wyobraźnię. Paniami, które moim skromnym zdaniem, byłyby mniej pociągające gdyby były całkiem nagie. Ciekawe, że panowie mogą się skupić przy takich obrazkach. A może to już spowszechnienie, przyzwyczajenie. Cały miesiąc z tym samym odkrytym udem.... nuda.
A potem wraca się do przeciętnej żony...siada przed telewizorem i sięga po piwo?
Nie rozumiem, nie ogarniam czasem tego świata.
Bo, że takie obrazki się pojawiają w męskim świecie, to przecież wiedziałam. Że czasem gdzieś za drzwiami, w toalecie. Ale żeby tak po prostu na ścianie zaraz przy maszynie?!?!?
Zabolało mnie takie przyzwolenie na pornografię na co dzień i zachciało mi się powiedzieć: "przykro mi, nie będę brała udziału w tym projekcie, wyniki opracujecie sobie sami". Nie powiedziałam. Bezsens sytuacji? (Bo co ma mój szef do tego, że tak to tam wygląda? Nie wiedział, może jakby wiedział, to by mnie nie wpuścił na tą halę.) A może brak odwagi? Lecz cóż mój głos może w świecie zmienić? A może właśnie dopóki wszyscy milczymy nic się nie będzie zmieniało?
Wszyscy milczą, Bóg umiera. To tak na ten czas Wielkiego Postu do przemyślenia.
Żeby nie było - czasem, jak się pojawiam na hali przemysłowej, gdzie kobiety nie pracują (albo jest ich niewiele i przy innej linii), zostaję największą atrakcją. Panowie chętnie pomogą przenieść sprzęt pomiarowy, przyniosą kawę, pokażą drogę do toalety (a nawet odprowadzą do budynku biurowego żebym mogła skorzystać z damskiej toalety), czasem nawet proponują małżeństwo i dobry samochód (wystarczą 3 minuty bez kolegów z pracy). Sytuacja opisana w powyższym poście zdarzyła mi się tylko na jednej hali (na jakieś 10 w ciągu ostatniego roku). Mimo wszystko dała do myślenia przez kilka tygodni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz