Chyba ogólnie już jest przyjęte, że na zmęczenie psychiczne przydaje się wysiłek fizyczny. A na zmęczenie fizyczne wysiłek intelektualny.
Od jakiegoś czasu mam tak, że jak potrzebuję coś przemyśleć idę na basen. Pływam do oporu, bez stawania, aż minie mi czas biletu albo przepłynę konkretną długość, albo przemyślę to co chciałam sobie w głowie poukładać.
Nie wiem dlaczego się tak dzieje, ale w wodzie czuję się niezależna od innych zewnętrznych czynników, od ludzkich opinii, od ludzkich osądów (no, może nie spojrzeń). Łatwiej jest mi stanąć obok siebie i spojrzeć na moją sytuację/mój problem.
Nie mówiąc o tym, że po takim wysiłku wychodzę podwójnie silna tudzież zmęczona. Zmęczona fizycznie a silniejsza psychicznie. Z nową energią (to pewnie zasługa endorfin czy jak to tam się zwie). Tylko czasem ciężko się zmobilizować i na ten basen dotrzeć. Kwestia to dodatkowej nagrody za dużą mobilizację.
Jest jeden, jedyny minus. Podczas pływania nie można robić notatek ;)
Jest jeden, jedyny minus. Podczas pływania nie można robić notatek ;)
A czy Ty też masz jakąś swoją aktywność fizyczną przy której możesz rozwikłać nawet najtrudniejsze zagwostki?
Jeśli nie, to może warto w coś takiego zainwestować?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz