Miałam plan na
moje urodziny już od dawna. Chciałam spełnić jedno ze swoich marzeń i wspiąć
się na Babi ą przed wschodem słońca, a potem podziwiać go popijając ciepłą
herbatę w towarzystwie bliskich mi osób. Wschodu wprawdzie nie widziałam, ale
góra zdobyta i kolejne piękne doświadczenie na koncie. Ale nie o tym chcę Ci
dziś opowiedzieć. Radosnemu planowaniu towarzyszyły też spore przykrości. Na
kilka dni przed wyprawą dostałam odpowiedź od moich przyjaciółek, że ze mną nie
pojadą. Kiedy się dowiedziałam, broda mi się zatrzęsła i wezbrał we mnie jakiś
taki żal. Całą niecodzienną mieszankę uczuć w końcu rozpoznałam jako
zawiedzenie. Nieczęsto je czuję, muszę przyznać. To chyba dlatego, że nie
przywiązuję się szalenie do swoich planów i nie mam problemu z ich
odpuszczaniem. Czasem zawodzę sama siebie, ale to uczucie nieco się różni.
Kiedy najbliższe mi osoby wymówiły się z tego przedsięwzięcia, na które
czekałam cały rok i o którym i one mówiły od długiego czasu, nie bardzo umiałam
sobie z tym poradzić. Najgorsze było chyba to, że nie całkiem rozumiałam ich
powody. Miałam poczucie, że ja na ich miejscu bardziej bym się postarała, żeby
być. W końcu się przyjaźnimy i jesteśmy dla siebie ważne. Trudne też było dla
mnie tłumaczenie ich nieobecności przed innymi. Wstydziłam się tego, tak jakby
mówiło to coś o mnie, a nie o nich. A może tak było?
Oczywiście cały wypad był przedni, przyniósł mi dużo radości i dumy. Ale gdzieś w środku czułam zawód, że w tych ważnych dla mnie chwilach nie ma ze mną tych, które uważam za najważniejsze.
Chciałabym to jakoś teraz spuentować, pokazać Ci, jak sobie z tym poradziłam, czego mnie to nauczyło albo coś w ten deseń. Ale nic takiego nie mam. Muszę ze sobą walczyć, żeby nie pielęgnować tego poczucia zawodu, żeby nie chcieć im jakoś odpłacić, żeby to puścić. To chyba jedno z najgorszych uczuć, jakich ostatnio doświadczyłam. Więc… może Ty masz jakąś radę, jak to przeskoczyć?
Oczywiście cały wypad był przedni, przyniósł mi dużo radości i dumy. Ale gdzieś w środku czułam zawód, że w tych ważnych dla mnie chwilach nie ma ze mną tych, które uważam za najważniejsze.
Chciałabym to jakoś teraz spuentować, pokazać Ci, jak sobie z tym poradziłam, czego mnie to nauczyło albo coś w ten deseń. Ale nic takiego nie mam. Muszę ze sobą walczyć, żeby nie pielęgnować tego poczucia zawodu, żeby nie chcieć im jakoś odpłacić, żeby to puścić. To chyba jedno z najgorszych uczuć, jakich ostatnio doświadczyłam. Więc… może Ty masz jakąś radę, jak to przeskoczyć?
Takie sytuacje bardzo dotykały i mnie.
OdpowiedzUsuńAle wiesz co? Mało co jest od nas zależne. Przecież te osoby absolutnie nie chciały Ci sprawić smutku, prawda? Może nie zdają sobie sprawy jak bardzo są dla Ciebie ważne, bo im nigdy nie powiedziałaś? A może po prostu musisz przyjąć ten fakt i iść dalej (wiem, trudne). Bądź przykładem i sama staraj się ze swej strony nie dopuścić do takich sytuacji - a może nieświadomie i Tobie się to zdarza? Bo mi na pewno.