Dlaczego i po co.

Najlepsze, najgłębsze i najistotniejsze rozmowy przeprowadza się w nocy. Gdy jest ciemno, cicho i wszyscy wokół śpią.
O czym rozmawiamy?
O relacjach z ludźmi (w szczególności z mężczyznami), o Panu Bogu, a odkrywaniu swojego ja (a zwłaszcza kobiecości),
o gotowaniu, szyciu, pomysłach na życie.
Już czwarta...idziemy spać? Idziemy, idziemy... Ale wiesz, co? Tak sobie myślę, że...

piątek, 13 kwietnia 2018

Czym jest dla mnie Zmartwychwstanie?

Muszę Ci się przyznać, że przez długi czas nie byłam fanką świąt Wielkanocnych. Kojarzyły mi się z godzinami spędzonymi na nabożeństwach, sobotnim pośpiechem i ogólnie szybko mijającym wolnym. Wkraczając coraz bardziej w duchowość odkrywałam wciąż nowe prawdy, jak na przykład to, że krzyż do Miłość albo że Wigilia Paschalna to najważniejszy dzień w roku i już wtedy świętujemy zmartwychwstanie, nie w niedzielę (szok! tyle lat w błędzie).
Tegoroczne Święta przyniosły mi dwa odkrycia. Po pierwsze - trochę wiedzy. O. Adam miał naprawdę świetne vlogi wyjaśniające liturgię Triduum. Zmienia patrzenie o 180 stopni!
Drugim był... brak oczekiwania. Odkąd zaczęłam bardziej świadomie przeżywać wiarę, każda Wielkanoc była oczekiwaniem na jakiś cud. Długo czułam, że wcale nie żyję, że moje serce jest grobem. I czekałam na Zmartwychwstanie. Liczyłam na to, że w Niedzielę stanie się jakiś cud i wszystko się odmieni. Że życie nagle stanie się piękniejsze. Że Go doświadczę. Że stanie się coś spektakularnego. Ale każde Święta mijały podobnie i.... nic z tych rzeczy się nie działo. Albo tak mi się tylko zdawało.
W tym roku uświadomiłam sobie, że nie muszę wyczekiwać. Że On naprawdę wstał z martwych. Jest Bogiem żywym i bliskim. I to nie tak, że muszę cały rok czekać, żeby móc Go prosić, żeby podniósł mnie z grobu w ten jeden konkretny dzień, kiedy świętujemy Jego zmartwychwstanie.
To właśnie celebrowałam w Wigilię Paschalną. Że Bóg, w którego wierzę, pokonał śmierć. Że obiecuje mi życie. Że każdego dnia zaczynamy od nowa. Że nawet kiedy czasem zakopuję się w moim grobie, rozpamiętuję to, co umarło, to On przychodzi tam ze swoją obietnicą. I to się dzieje każdego dnia. Jeśli tylko Mu na to pozwalam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz