Dlaczego i po co.

Najlepsze, najgłębsze i najistotniejsze rozmowy przeprowadza się w nocy. Gdy jest ciemno, cicho i wszyscy wokół śpią.
O czym rozmawiamy?
O relacjach z ludźmi (w szczególności z mężczyznami), o Panu Bogu, a odkrywaniu swojego ja (a zwłaszcza kobiecości),
o gotowaniu, szyciu, pomysłach na życie.
Już czwarta...idziemy spać? Idziemy, idziemy... Ale wiesz, co? Tak sobie myślę, że...

niedziela, 29 kwietnia 2018

Organizacja przyziemnych spraw.

Pomyślałam całkiem niedawno, że się z Tobą podzielę rzeczą zupełnie przyziemną. Organizacją codziennych spraw czyli sprzątania.
Czytałam kilka lat temu książkę o chemii w domu, o sprzątaniu i takie tam. I byłam bardzo zdziwiona dlaczego autorka rozpisuje sobie sprzątanie na każdy dzień. I codziennie coś robi w domu! Dramat, jak tak można? Przecież lepiej poświęcić dwie godziny na tydzień i wszystko zrobić na raz, a resztę tygodnia mieć dla siebie.
Otóż po kilku latach i kilku zmianach mieszkania muszę przyznać, że się myliłam. I o dziwo, odkryłam, że sama tak zaczęłam robić. Pewnie wynika to z powierzchni obecnie zajmowanego przeze mnie mieszkania (powyżej 50 metrów ciężko jest wysprzątać na raz tylko w 2 godziny!). Na pewno mój system zmodyfikowały też futrzaki, które u nas zamieszkały tej jesieni. Nie mogę odkurzyć tylko jednego pokoju, bo za parę godzin wszystko wygląda jak przed sprzątaniem. Nie mogę też odkurzać dywanu rzadziej niż co 7 dni (siedem. nie koło tygodnia!), bo tylko wtedy jest w jako tako kondycji i bez większego problemu da się go doprowadzić do niezłego stanu.
Tym samym musiałam sobie to jakoś porozdzielać. 5-10 minut dziennie nie będzie zauważalne w skali tygodnia.
Więc osobno jest ścieranie kurzu (dzielę to czasem na dwa dni), zazwyczaj łączone z podlewaniem kwiatków. Potem jest odkurzanie (kiedyś dzielone na dwa dni, już nie więc zajmuje mi 20 minut i powoduje niechęć do dalszego sprzątania). Kolejna porcja to łazienki (ah, mogłabym mieć jedną i byłoby szybciej!) - wbrew pozorom to też nie zajmuje dłużej niż 20 minut. Do tego dochodzi porządne mycie podłóg (w trzech pomieszczeniach), ale to już nie zdarza mi się raz w tygodniu tylko trochę rzadziej. Takie dodatkowe rzeczy jak dokładne odkurzenie półek, mycie okien, tak zwane "przed świętami" można sobie wtedy ładnie porozkładać po sobotach różnych miesięcy - najlepiej nie przed świętami! :D
Co mi to dało tak naprawdę? Dało mi to, że zgubiłam myśl "znowu muszę posprzątać!" i niejako robię to automatycznie i bez zbędnego zastanawiania się. Jasne, że zmienia mi się to w czasie i że czasem odsuwam coś na inny dzień. Ale jakoś takie uporządkowanie i podzielenie tej czynności na kilka małych pomogło mi ogarnąć to co wydawało się być nie do ogarnięcia.
A Ty masz na sprzątanie jakiś sposób? Czy zjada Ci soboty?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz