Masz czasem tak, że budzisz się rano i nic Ci nie idzie, nie wychodzi? I chodzisz zła i tylko się chce płakać?
Dziś nie działa mi nic, żaden z programów których mega akurat dziś potrzebuję. Więc stoję przed kompem i nie wiem co ze sobą zrobić. Jestem uziemiona, uzależniona we wszystkim co robię od komputera. A dziś jak na złość nic nie działa, więc cały plan poszedł się paść. Złośliwość rzeczy martwych. Więc wszystko znów poprzekładam, nawarstwi mi się to jeszcze bardziej, znów nie będę mieć czasu i będę chodzić zestresowana.
Chyba najgłupszy pomysł to zatrzymanie się tutaj. Nic w tym momencie nie zrobię, trzeba przeskoczyć nad tym co od nas niezależne i brnąć dalej, do przodu. I nie zgubić Celu i Światła. Nie dać się pochłonąć przez mrok.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz