Dlaczego i po co.

Najlepsze, najgłębsze i najistotniejsze rozmowy przeprowadza się w nocy. Gdy jest ciemno, cicho i wszyscy wokół śpią.
O czym rozmawiamy?
O relacjach z ludźmi (w szczególności z mężczyznami), o Panu Bogu, a odkrywaniu swojego ja (a zwłaszcza kobiecości),
o gotowaniu, szyciu, pomysłach na życie.
Już czwarta...idziemy spać? Idziemy, idziemy... Ale wiesz, co? Tak sobie myślę, że...

niedziela, 10 maja 2015

na wszystko jest czas.

W tym ostatnim zabieganiu to odkryłam. Że na wszystko jest czas.
Chodzenie na nabożeństwa majowe do kościoła, gdzie są poduszki na siedziskach ławek... na starość.
Przesiadywanie w kościele, też później, nie że wcale nie, ale może niekoniecznie zamiast randki...
I nie chodzi mi o to, że mamy nie mieć Pana na pierwszym miejscu. Tylko chodzi mi o to, że teraz jest czas żeby się pokazać, latać z nogami na wierzchu, a za chwilę rodzić dzieci.
A nam się czasem wszystko myli. Chcielibyśmy mieć wszystko od tyłu. Najpierw super ułożone życie duchowe, a potem starania o rodzinę. Nie, że wszyscy, ale taką niektórzy z nas mają tendencję.
I nie chodzi mi też o to, że mamy się zacząć martwić, że wszyscy wokół zaręczają się, rodzą dzieci, nie. Na to też jest czas.
Chodzi mi o takie przyjęcie, że to co teraz mam jest specjalnie dla mnie. Np. żeby mi wreszcie schabowe wychodziły, albo żebym potrafiła w pół godziny zrobić obiad, gdy na głodnego się wraca z delegacji. I trzeba tu takiego dobrego wyczucia między życiem sactrum a profanum. Tak bym to nazwała.

2 komentarze:

  1. Dobrze Was "widzieć z powrotem. Po prostu.
    Dzięki! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bym połączyła randkowanie z poduszkami na kościelnych ławkach. Najlepiej :P

    OdpowiedzUsuń