Dlaczego i po co.

Najlepsze, najgłębsze i najistotniejsze rozmowy przeprowadza się w nocy. Gdy jest ciemno, cicho i wszyscy wokół śpią.
O czym rozmawiamy?
O relacjach z ludźmi (w szczególności z mężczyznami), o Panu Bogu, a odkrywaniu swojego ja (a zwłaszcza kobiecości),
o gotowaniu, szyciu, pomysłach na życie.
Już czwarta...idziemy spać? Idziemy, idziemy... Ale wiesz, co? Tak sobie myślę, że...

sobota, 28 listopada 2015

za progiem.

Ostatnio różne wydarzenia zmusiły mnie do chwili zadumy.
Praca, co naszym życiem chyba być nie powinna. A mimo wszystko tak dużo czasu to zajmuje... że ciężko nie mówić, że się tym żyje. A jeszcze gdy się lubi to co się robi...
Ale. Po pierwsze. O emocjach w pracy chciałam napisać. Bo bardzo często się zdarza, że męczą nas różne rzeczy, że mamy gorszy dzień, że coś się w życiu nie układa. I przychodzimy z tym do pracy. Zostawiać to za progiem czy nie?
Wszak mówi się, by pracy do domu nie nosić (tak zdrowiej!). To domu do pracy też nie, prawda?
I jest to trudne. Bo tworząc zespół (zgrany bardziej lub nie) bardzo na siebie oddziałowujemy. I ktokolwiek z nas przyjdzie w złym humorze, albo nie będzie się odzywał przez pół dnia, albo rzucał o wszystko... oddziałowuje na całe ciało. I z jednej strony chciało by się temu komuś pomóc, jakkolwiek ulżyć. A z drugiej zaczyna się człowiek denerwować (a może to brak cierpliwości?), że jest narażany na dodatkowe obciążenia, na oddziaływanie trudnych spraw innych. I choć mnie to bardzo boli, to wiem, że ja czasem też przychodzę z tym wszystkim co mnie w życiu dotyka do pracy. I że choć nie chcę nikogo obciążać tym, co boli mnie, to nie potrafię. I jestem po tej drugiej, "przeszkadzającej", stronie.
I są takie dni, że chciałoby się rzucić wszystko i powiedzieć: "chodź, idziemy gadać, nie mogę patrzeć jak Ty cierpisz". A nie ma jak, nie ma kiedy, jest pełno roboty.
I pojawia się druga kwestia, chyba najważniejsza.
Kto/co jest tu najważniejsze? Czy drugi człowiek czy praca?
Więc chyba trzeba być przede wszystkim sobą. Może to wraz z doświadczeniem zawodowym przychodzi... lekkość oddzielania życia od pracy lub zobojętnienie na mieszanie się tych dwóch światów? Pozostawiam to bez odpowiedzi i do ewentualnego przemyślenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz