Podejmowanie decyzji nigdy nie było dla mnie łatwe. Zawsze mam dużo za i dużo przeciw. Próbuję też z metodą wyobrażania sobie pierwszej możliwości, chodzenia z tym dzień, a potem drugiej. Nie jest to łatwe, bo mam zdolność postanowienia czegoś a na drugi dzień zmienienia tego na drugą opcję. I znów jestem przekonana że tym razem to dobra decyzja.
Nie wiem, może jest to akurat moje. A może, jak ktoś mi ładnie powiedział, mam z tym problem bo jestem kobietą a kobiety mają problemy z decyzjami.
Trudne decyzje można też przemodlić lub przesiedzieć na adoracji.
Ale mam takie wrażenie, że i tak te najlepsze decyzje, to te pod wpływem impulsu. Jeden telefon, szybka odpowiedź, a potem zmiany na całe życie. Czy dobre? Poznamy po owocach :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz