Mam takie niepokoje.
Co to będzie. Że jutro to może nie, ale za pół roku?!?!?
Czy zdążę się obronić, czy znajdę pracę, gdzie będę mieszkać i z kim?
Czy Ty też tak masz? Też się tego boisz?
I tak sobie myślę. Że to bez sensu.
Istotne jest tu i teraz. Masz w sercu Pana Jezusa, wierzysz że On istnieje i że Cię stworzył na swój obraz i podobieństwo, a więc Piękną? On chce dla Ciebie dobra. Więc o co tu się lękać?
Myślę, że Jedynym Pomocnym w tych niepokojach będzie Duch Święty. Prośmy Go o Łaskę wiary. I o to, żeby nie pozwalał nam wybiegać myślą zbyt daleko. Przecież będzie najlepiej jak ma być, trochę ufności! Nie ma co patrzeć w kalendarz i wybiegać myślą na pół roku dalej. No, może troszeczkę. ;)
Do-kład-nie! Bardzo trafny wniosek. Ja regularnie mam podobne rozkminy, łącznie z wpatrywaniem się w kalendarz i liczeniem, co, gdzie, kiedy i jakim cudem. ;D
OdpowiedzUsuńI chociaż czasem ciężko się powstrzymać i odganiać od siebie te niepokoje, to jednak warto chociaż próbować. Widzę, że nie tylko ja muszę się tego uczyć. ;)
Wszystko będzie dobrze. Trzymam kciuki i różaniec. ;)