Ostatnio rozmawiałam ze znajomą, która tak między słowami rzuciła, że przed egzaminami modli się za naszych prowadzących, o łagodność. To był dla mnie taki pstryczek w nos. Chyba nigdy wcześniej o tym nie myślałam. Była modlitwa o łatwe pytania, o pokój serca i ufność, o siły do nauki....Ale za egzaminatorów?
A przecież to takie ważne, zwłaszcza kiedy się staje w kimś twarzą w twarz. Żeby mieć do niego szacunek i miłość w sercu. I żeby ta druga strona też ją miała do mnie. Od razu jakoś tak inaczej się patrzy i myśli o tych, za których się modli.
Więc przed nadchodzącym wielkimi krokami egzaminem - proszę o łagodność i cierpliwość dla tych, którzy będą mnie oceniać.
Ja od jakiegoś czasu robię dokładnie tak samo - przed ważnym spotkaniem, egzaminem, rozmową modlę się za tę drugą osobę. I uwierz - w najdziwniejszych i najtrudniejszych przypadkach (a takich nie brakuje na mojej uczelni!) nigdy się nie zawiodłam. Zawsze układało się tak, że wszystko wychodziło dobrze (choć niekoniecznie po mojej myśli, ale w ogólnym rozrachunku - bardzo dobrze). Warto zaufać. :)
OdpowiedzUsuńHahaha, czy to odnośnie mojego piątkowego certyfikatu który zdaje przed komputerem i w czasie rzeczywistym mam podliczane i oceniane wszystkie zadania? ;)
OdpowiedzUsuń