Taką mam ostatnio obserwację, wiesz?
Że kobiety zdecydowanie bardziej potrafią ukrywać różne bóle, zmartwienia, niepokoje. Oczywiście do pewnej granicy :)
Stałam ostatnio umordowana, bolejąca i ledwie kontaktująca, z chłopakami i rozmawialiśmy. I coś tam zeszło na to co u mnie i ja mówię, że jestem wytyrana ostatnio, że sił nie mam, a oni zgodnym chórkiem: "Ale świetnie wyglądasz! Wcale nie wyglądasz jakbyś nie miała już sił!". Nie wiem, może powinnam to potraktować jako komplement, a może jako ich niewiarę w to, że czasem muszę odpocząć? :)
Ale to już nie pierwszy raz mi się to zdarza, bywało że chodziłam chora i nikt nie zauważał i wszyscy potem się dziwili, że jak to, ja chora?
I tak sobie myślę, że nie wiem, że może to zła opcja, że może powinnam nad tym popracować? I jak być zmęczoną, to na fest? A jak być chorą to na całego i mdleć a nie słuchać "świetnie wyglądasz!"? Sama nie wiem.. :)
Wiem natomiast że stresu w pewnym momencie ukryć już nie potrafię, a przynajmniej nie przed wszystkimi. ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz