Dlaczego i po co.

Najlepsze, najgłębsze i najistotniejsze rozmowy przeprowadza się w nocy. Gdy jest ciemno, cicho i wszyscy wokół śpią.
O czym rozmawiamy?
O relacjach z ludźmi (w szczególności z mężczyznami), o Panu Bogu, a odkrywaniu swojego ja (a zwłaszcza kobiecości),
o gotowaniu, szyciu, pomysłach na życie.
Już czwarta...idziemy spać? Idziemy, idziemy... Ale wiesz, co? Tak sobie myślę, że...

sobota, 9 stycznia 2016

Niecierpliwość.

Chodziłam z tym hasłem cały adwent. Tyle się mówi, że to "czas oczekiwania". Ale to moje czekanie jakieś takie...bolesne. Czekanie na przyszłość, na rozwiązanie trudnych spraw, na otrzymanie odpowiedzi. Już bym chciała wszystko wiedzieć, co będzie, jak będzie, czy moje relacje są dobre, jak się potoczą, co robić, co zrobić, co przyniesie mi jutro.... I męczy mnie to czekanie. Niecierpliwość.

Usłyszałam gdzieś, że przeciwieństwem smutku jest cierpliwość. W takim razie smutek jest w pewnym sensie tożsamy z niecierpliwością. Kiedy? Gdy w oczekiwaniu nie ma nadziei. Wtedy zostaje tylko smutek, który pochłania serce, kawałek po kawałku. I wtedy czekanie boli. I przynosi śmierć. Bo smutek, który jest z Boga, dokonuje nawrócenia ku zbawieniu, którego się /potem/ nie żałuje, smutek zaś tego świata sprawia śmierć (2 Kor 7,10).
Tu znów wracają do mnie słowa przewlekłe czekanie jest raną dla duszy, ziszczone pragnienie jest drzewem życia (Prz 13,12). Jak więc czekać? Jak być cierpliwym? Jak w tym, co niewiadome, odnaleźć nadzieję?
Jedną mam odpowiedź:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz