Dlaczego i po co.

Najlepsze, najgłębsze i najistotniejsze rozmowy przeprowadza się w nocy. Gdy jest ciemno, cicho i wszyscy wokół śpią.
O czym rozmawiamy?
O relacjach z ludźmi (w szczególności z mężczyznami), o Panu Bogu, a odkrywaniu swojego ja (a zwłaszcza kobiecości),
o gotowaniu, szyciu, pomysłach na życie.
Już czwarta...idziemy spać? Idziemy, idziemy... Ale wiesz, co? Tak sobie myślę, że...

niedziela, 24 stycznia 2016

rozmowa.

Mam takie wrażenie, że pod naszymi rozmowami czasami czyha opowiadanie ale nie słuchanie.
Jak często pytasz kogoś: "Co u Ciebie?" a on mówi "Spoko" i przechodzicie do rozmawianiu o czymś niezbyt istotnym? A co robisz, gdy ktoś odpowiada: "Źle." albo "Może być."?
No właśnie. Ostatnio miałam niezłą zagwozdkę co zrobić. Jak pomóc, jak pociągnąć dalej taką rozmowę?
Pytanie pojawiło mi się, czy jeśli ktoś potrafi powiedzieć że u niego jest źle, czy będzie chciał o tym rozmawiać? I jak często pod naszym "OK" kryje się prawdziwe "źle"?
A ile razy Ty zauważasz, że mówisz do kogoś, a on totalnie nie słucha? Że mogłabyś/mógłbyś mówić do ściany? I masz ochotę po prostu odwrócić się i pójść w inną stronę?
Albo chcesz coś powiedzieć, coś trudnego, ale rozmówca ewidentnie Ci na to nie pozwala i ostatecznie kończysz tą rozmowę z niewypowiedzianą myślą. A przecież często nasze problemy nie będą obciążały innych, nie będą ich tak raniły jak ranią nas. I dobrze jest je wypowiedzieć na głos.
Myślę, że każdy z nas wie, iż są takie rzeczy, o których się ciężko mówi. Że potrzebujemy zachęty do wyrzucenia z siebie tego, co w nas siedzi. Potrzebujemy kogoś zaufanego, przyjaciela, czasem nawet terapeuty.
To takie zadanie/wyzwanie na najbliższy czas. Uważnie słuchać. Być wsparciem dla naszych rozmówców i pomagać wypowiedzieć to co dla nich trudne i bolesne. Jednym słowem: wspierać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz