Z tą to kompletnie nie wiem co robić. Oczywiście tęsknota tęsknocie nierówna. Czasem chciałabym wrócić do beztroski dzieciństwa, czasem do pewnych smaków albo zapachów. Ale ta tęsknota ma w sobie coś dobrego, nie paraliżuje, nie przejmuje. Kiedy tęsknię za kimś, kto nie wróci, za chwilami, które nie doczekają kontynuacji, rodzą się trudne emocje, ta 'niedobra' tęsknota. Ja wiem, wiem, nie ma złych emocji, ale...Jak się jej poddaję to kończę płaczem. Więc czasem podchodzę ją tak intelektualnie i próbuję sobie wytłumaczyć, że taka kolej rzeczy, są straty z którymi trzeba się pogodzić i inne takie..Ale ona wciąż wraca, wciąż ta sama, czasem uderza ze zdwojoną siłą. I rządzi.
Może Ty wiesz, jak sobie z nią radzić?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz