A zadałaś sobie kiedyś pytanie, czy jesteś gotowa na to, żeby znaczyć wiele dla tej drugiej osoby?
Bo tak sobie myślę....chcemy być ważne, chcemy kogoś, kto nasze zdanie i nasze potrzeby będzie stawiał na pierwszym miejscu. Ale czy jesteśmy na to gotowe?
Bo ja będąc w związku wcale nie byłam. Z jednej strony chciałam być najważniejsza, a z drugiej wcale nie wierzyłam, że tak jest. Nie miałam poczucia, że jak mnie nie będzie na jakieś imprezie to mój mężczyzna będzie to jakoś szczególnie przeżywał i inne tym podobne. Głupie nie? ;)
Teraz wiem, że rozbijało się to wszystko o poczucie własnej wartości. I uważam, że bez tego ani rusz, że bez tego dobrego związku zbudować się nie da. Albo będzie bardzo trudno ;)
A jak już mam świadomość, że jestem cudowną osobą, jedyną i niepowtarzalną i że nikt inny nie wniesie do relacji tego co ja, to (chyba) jestem gotowa, żeby być ważną, żeby wiele znaczyć dla drugiego człowieka i pozwolić mu się mną zaopiekować.
A Ty?
PS jak piszę o 'byciu najważniejszą' albo 'stawianiu kogoś na pierwszym miejscu' to to nie dosłownie tak. Bo najsampierw musi być Bóg. Jak się drugiego człowieka postawi wyżej, to się wszystko sypie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz