A miło by było móc wrócić do kogoś konkretnego do domu, podać mu obiad jak wróci z pracy. Mieć kogoś kto wyjmie książkę z ręki, gdy po przemęczonym dniu zasypia się nad lekturą, na którą czekało się cały dzień.
A do takiego bycia na pewno trzeba się przygotować. I myślę, że dobrze, by w naszych przygotowaniach była modlitwa. Po pierwsze za tego szczęściarza/szczęściarę co będzie jedynym/jedyną w naszym życiu. Po drugie za siebie. O bycie dobrym mężem/dobrą żoną. Ja ostatnio się złapałam, że modlę się tylko za niego, a za siebie już nie. A jak Ty masz? Czy czasem nie podobnie?
I jak tu wejść w dobrą relację, dobry związek? Nie pamiętając o sobie?!
A może i w przyjaźniach powinniśmy się modlić za siebie samych? O bycie dobrym przyjacielem/przyjaciółką dla wszystkich którzy nam blisko po drodze?
I w zwykłych, szarych relacjach, o bycie radością innych?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz