Dlaczego i po co.

Najlepsze, najgłębsze i najistotniejsze rozmowy przeprowadza się w nocy. Gdy jest ciemno, cicho i wszyscy wokół śpią.
O czym rozmawiamy?
O relacjach z ludźmi (w szczególności z mężczyznami), o Panu Bogu, a odkrywaniu swojego ja (a zwłaszcza kobiecości),
o gotowaniu, szyciu, pomysłach na życie.
Już czwarta...idziemy spać? Idziemy, idziemy... Ale wiesz, co? Tak sobie myślę, że...

piątek, 7 marca 2014

o modlitwie za siebie.

Wiesz, co? Tak mi się coś widzi, że te nasze problemy z relacjami, to trochę jednak wynikają z potrzeby żeby wreszcie ktoś był dla nas. Bo jak na razie to ciągle my jesteśmy dla kogoś. Wysłuchujemy, wspieramy słowem, gestem, modlitwą. Jesteśmy.
A miło by było móc wrócić do kogoś konkretnego do domu, podać mu obiad jak wróci z pracy. Mieć kogoś kto wyjmie książkę z ręki, gdy po przemęczonym dniu zasypia się nad lekturą, na którą czekało się cały dzień.
A do takiego bycia na pewno trzeba się przygotować. I myślę, że dobrze, by w naszych przygotowaniach była modlitwa. Po pierwsze za tego szczęściarza/szczęściarę co będzie jedynym/jedyną w naszym życiu. Po drugie za siebie. O bycie dobrym mężem/dobrą żoną. Ja ostatnio się złapałam, że modlę się tylko za niego, a za siebie już nie. A jak Ty masz? Czy czasem nie podobnie?
I jak tu wejść w dobrą relację, dobry związek? Nie pamiętając o sobie?!
A może i w przyjaźniach powinniśmy się modlić za siebie samych? O bycie dobrym przyjacielem/przyjaciółką dla wszystkich którzy nam blisko po drodze? 
I w zwykłych, szarych relacjach, o bycie radością innych?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz