Bardzo mnie uderzyły ostatnio Twoje słowa.
Znaczyć kogoś wiele dla drugiej osoby. Właśnie to dopiero co odkryłam. Mój egoizm. Nieliczenie się z uczuciami drugiej osoby, nie że bycie bez serca. Ale to, że czegoś nie zrobię bo mi się nie chce, nie mam ochoty, a dla kogoś się okaże, że było to ważne. Ja? Ja mogę być dla kogoś ważna? No jakże... w jaki sposób... ja? Nie wierzenie w siebie.
I Pierwsze Miejsce. Niezaprzeczalnie dla Pana Jezusa.
Trudne to jest. Doświadczasz też tego?
Też tak masz, że czasem pojawia się ktoś, kto jest ważniejszy? Ktoś, kogo wydaje się, że się kocha i zrobi się wszystko żeby tak było?
Ja tak mam i mnie to boli.
Albo, że są sprawy, które Ci zasłaniają widoki na Niego? Studia, dom, rodzina, jakieś troski, co zrobić na obiad, magisterka, praca - czy będzie? I to wszystko się kotłuje w głowie i robi chmurę. Która zasłania....
I Słowo do tego (Mt 6, 24) Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi.
A przecież tylko Jezus Chrystus kocha mnie tak, że za mnie umarł. I to na krzyżu.
Chciałabym już mieć to poukładane.... Bóg na pierwszym. Zawsze. Na wieki. Wieków. Amen.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz