Chodzi mi cały dzień po głowie Jeden dzień w przedsionkach Twych (...) i tak sobie trochę tęsknię. Za Niebem. Za tym co Piękne.
A tu... szara rzeczywistość. Bieganie w te i we wte z laptopem. Gotowanie w biegu i ogrzewanie obiadu z 3 minuty = jedzenie na zimno. Milion poprawek projektu, zajęcia, spotkania, niedospanie. Modlitwy zostawiane na wieczór, gdy już ciężko zebrać myśl.
I wiesz co sobie myślę? Że to o to chodzi w każdych rekolekcjach. Wpadasz na jeden dzień w Jego Miłość. Albo na trzy dni. Nic nie robisz, tylko trwasz z Nim. Kochasz i jesteś kochany(a). I jest pięknie. Cudownie. A potem musisz iść dalej. I gnać. I głosić. Swoim życiem. Początkowo go widzisz zaraz obok, a potem coraz dalej i ciężej. Tak, wiem, że On mnie kocha. Ale tak trochę się boję, że ktoś/coś mi się wepchnie na to pierwsze miejsce... a nie chcę!
Więc za trochę znów trzeba by na jakieś rekolekcje/dni skupienia/coś w ten deseń pojechać. Albo do siostrzyczek! Pomilczeć. Mieć czas na spokojną modlitwę. Nie używać komputera i telefonu... I trwać w Miłości.
A to ile nam dał taki czas, poznamy po owocach! :)
A na dobranoc, najpiękniejsza modlitwa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz