Trochę się to łączy z moim postem o Dzielnych. Ciąg dalszy to chyba ;)
Bo wiesz, Bóg mnie uczy rezygnować. I to piękne :D
Nie
tak dawno czytałam książkę "Podróż pragnień" J. Eldredge'a. I jej
końcówka była dla mnie kompletnie niezrozumiała. I trochę bulwersująca
też. Zaczęło się od zdania "Wymyśl sobie swój plan, a ja go udaremnię.
Bóg". Ooooo jakaż byłam oburzona! Że przecież Bóg absolutnie nie jest
taki! Bóg, który niszczy, który zabija to, co dobre?! O nie. A potem w
całym rozdziale autor pisał o poddawaniu się Bogu i o niespełnianiu
swoich pragnień. Kompletnie nie wiedziałam, o co mu chodzi. A potem były
Dzielne. I to pytanie "Co by było, gdyby to, do czego dążysz, wcale się
nie spełniło? Jak byś się czuła?". Spróbowałam to sobie wyobrazić.
I....OK. Miałam wtedy w sobie jakąś taką pewność, że Bóg mnie będzie
prowadził do tego, co dla mnie dobre, do tego, czego On sam dla mnie
chce, że On sam mi to wszystko pokaże. I jest we mnie na to zgoda. Niech
tak będzie.
Kilka dni później dostałam swój rozkład
weekendowych zajęć i okazało się, że w większości pokrywają się z
wykładani Dominikańskiego Studium Teologii i Filozofii, na które tak
bardzo czekałam! Było we mnie dużo radości, że w końcu ktoś dobrze mi
wyłoży podstawy teologii, że będę mogła usłyszeć odpowiedzi na nurtujące
mnie pytania. I nic z tego. Rezygnacja.
Zapisałam się też na
rekolekcje dla kobiet, które będzie prowadził bp Ryś (którego
uwielbiam!!:). Już rok temu. Rok. A tu informacja, że mam Jankowy wyjazd
dla animatorów. W tym samym czasie, a jakże. I najpierw żal. No jak to
tak, Boże?! A potem krótkie pytanie: "co będzie lepsze dla mojego
serca?". Decyzja. Pokój serca. Rezygnacja.
Może dla
Ciebie to żadna duża sprawa, ale dla mnie bardzo! Bo wiesz, ja to
jeszcze do niedawna planowałam WSZYSTKO w swoim życiu. Od dalekiej
przyszłości i starości, po rodzinę, dom, pracę, relacje, ugotowany na
jutro obiad i inne takie. Powoli się tego oduczam. I czymś nowym jest
dla mnie takie rezygnowanie, nawet z tego co dobre. I zgoda na to, że
moje życie to nie tak jak JA chcę.
Czyżby to była...wolność?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz